Aktualności

  • Niezwykły weekend walentynkowy w sieci Lisa Ferrera 17.02.2012
    Jak co roku z okazji święta zakochanych sieć salonów ślubnych Lisa Ferrera przygotowuje coś specjalnego. Tym razem wszystkie atrakcje rozciągną się na kilka dni: od 11 do 14 lutego. wiecej...
  • Medialne śluby 18.12.2011
    Media codziennie dostarczają nam praktycznie niezliczoną ilość informacji, różnorodnych definicji rzeczywistości, falę krytyki i sprzecznych opinii. Bombardują nasze zmysły  powodzią wiecej...
  • Ponad 350 osób na pierwszej edycji Open Bridal Day 18.12.2011
    Ponad 350 panien młodych i osób towarzyszących z całej Polski obejrzało pokazy mody ślubnej kolekcji sieci salonów Lisa Ferrera 11 grudnia w warszawskim Hotelu Marriott. Dla zaręczonych była wiecej...
  • Open Bridal Day już 11 grudnia w hotelu Marriott! 18.12.2011
    Ponad 400 par zarejestrowało się na pokaz mody ślubnej Open Bridal Day, który w najbliższą niedzielę 11 grudnia odbędzie się w hotelu Marriott.  Będzie to pierwsza prezentacja sukni i wiecej...
  • Ślub i wesele – wczoraj i dziś 15.05.2011
    Unikatowa ślubna biżuteria, komputerowe programy do rozmieszczania gości, konsultanci ślubni, pokazy sztucznych ogni, wymyślne drinki… Dziś na wyciągnięcie ręki mamy wiele wiecej...

Reklamy google

Tutaj jesteś: Start Uroczystość ślubu Ślub i wesele – wczoraj i dziś
Ślub i wesele – wczoraj i dziś Email

Ślub i wesele - wczoraj i dziś Unikatowa ślubna biżuteria, komputerowe programy do rozmieszczania gości, konsultanci ślubni, pokazy sztucznych ogni, wymyślne drinki… Dziś na wyciągnięcie ręki mamy wiele „wspomagaczy” uatrakcyjniających ślub i wesele. Głowimy się, by spośród tych wszystkich możliwości wybrać coś dla siebie. Chcemy, by ta ważna ceremonia odbyła się efektownie, wyjątkowo, jakoś tak inaczej… 15 czy 20 lat temu młoda para miała na głowie trochę inne sprawy. Organizacja ślubu i wesela rodziła problemy i wyzwania, które dla przyszłych małżonków mogą się dziś wydawać kompletną abstrakcją.

 

Chrzest po kryjomu

Przede wszystkim żyjemy w innym ustroju. Ślub i wesele niosą ze sobą wiele skomplikowanych organizacyjnych działań, które w dobie komunizmu okazywały się często wręcz karkołomne. Ale jak wiadomo, Polak potrafi.

 

Z moim ślubem było naprawdę dużo kłopotów, ponieważ mój mąż pochodzi z rodzinny bardzo katolickiej, a ja, jako córka wojskowego, po prostu do nich nie pasowałam. W poprzednim ustroju chrzty dzieci wojskowych odbywały się po kryjomu. Moja mama mnie i siostrę ochrzciła razem z innymi dziećmi z podobnych rodzin. Nie było żadnych wpisów, rejestrów, nic. W chwili zamawiania ślubu kościelnego pojawił się więc duży problem. Teściowa rwała włosy z głowy! Jednak to był czas, w którym można było dużo załatwić. Ksiądz wziął kasę na tak zwane „Bóg zapłać” i od razu pojawił się papierek, zaświadczający, że jestem wzorową katoliczką. Mąż musiał tylko obiecać, że będzie mnie nauczał wiary…- opisuje swoje perypetie 42-letnia Aldona Nowak.

 

Ślub i wesele - wczoraj i dziś

Ślub i wesele - wczoraj i dziś  (fot. Oui&no)

Wygibasy z zaopatrzeniem

Dziś firmy oferujące catering prześcigają się w swoich coraz wymyślniejszych ofertach. Egzotyczne potrawy, kolorowe drinki. Zachodzimy w głowę, co wybrać, aby było smacznie, intrygująco, modnie i aby przy okazji nie zrujnować portfela. Kiedyś również trzeba było ruszyć głową, aby zapewnić sobie suto zastawione weselne stoły, jednak chodziło o działania trochę innego rodzaju…

 

Jeśli chodzi o jedzenie na wesele - wszystko było spod lady – śmieje się Aldona Nowak - Ale można było zorganizować dosłownie wszystko – był Pewex, pomogły znajomości... Wódka, owszem też była. Przelicznik - połówka na osobę, obowiązkowo na stołach musiał się znaleźć bimberek - samogonek - potem to się jakoś dorabiało oranżadą, cukrem karmelizowanym. Oczywiście butelki z banderolami też były!


Rozpieszczeni przez bogatą ofertę rynkową, lubimy, aby wszystko było spersonalizowane, ściśle dopasowane do naszych wymagań. Sukienka szyta na miarę, biżuteria unikatowa, dopasowana do charakteru, osobowości panny młodej, konsultacje z orkiestrą czy DJ-em odnośnie preferowanych gatunków muzyki. A kiedyś? Owszem, można było mieć coś unikatowego, pod swój gust, jeśli umiało się to zrobić samemu.

 

Mojego męża ominął obowiązek płacenia za obrączki, bo sama je sobie zrobiłam – opowiada Aldona Nowak - Jestem złotnikiem i wtedy właśnie pracowałam w swoim zawodzie. Zrobiłam to, mimo, że według tradycji przynosi to pecha.

Spełnianie swoich pragnień wymagało więc specjalnych umiejętności czy też znajomości. Jak się nie miało tego, co się chciało, trzeba było po prostu brać to, co było.

 

Sukienek, garniturów jakoś nie mogliśmy znaleźć ale za to kupiliśmy materiały. Stroje mieliśmy z mężem szyte na miarę. Trzeba było robić nudne przymiarki. Stresowaliśmy się, bo nie mogliśmy dostać guzików do garnituru. Nie mieliśmy też butów dla pana młodego. Buty były na kartki, więc mąż z moja matką całą noc stali w kolejce bo miała być dostawa. No i była, tylko że musieli kupić buty o jeden rozmiar za duże, bo nie było innej numeracji. Za to ja dostałam o 5 rozmiarów za duże rajstopy z podwójnym klinem. Tak więc oboje z mężem, jak jakieś ofiary, musieliśmy się pilnować – on butów, bo mu spadały a ja rajstop, bo mi się rolowały i spadały w dół ... Kwiatki były też z przydziału. Wypadły mi przed ołtarzem z jakiejś dziwnej formy. No i mój klęcznik w kościele tak strasznie hałasował i był niedokręcony ... Tragedia! Ślub przebiegał wśród myśli, żeby nie zgubić rajstopek i nie wywrócić się z klęcznikiem przy ludziach – wspomina ze śmiechem Aldona Nowak.

 

Dzisiaj modne są listy prezentów, aby prezenty się nie dublowały a młoda para dostała dokładnie to, o czym marzy. Aldona Nowak wspomina: - Gdy brałam ślub, prezentami najczęściej były po prostu pieniądze. Zdarzały się miksery, roboty kuchenne odkurzacze. Jaki to był wtedy wypas!

 

 

Ślub i wesele - wczoraj i dziś

Skromy styl lat 70 powraca (fot. Oui&no)

Jedyną atrakcją była para młoda

Po oficjalnych zaręczynach, kiedy zostałam poproszona o rękę, zaczęło się uzgadnianie, co kto robi. Obowiązki strony pana młodego obejmowały: salę, orkiestrę, wódkę i bukiet ślubny dla pani młodej. A pani młoda i jej rodzina miała na głowie dojazd gości, jedzenie, kucharki, wysyłanie zaproszeń. Niestety, sama załatwiałam orkiestrę - wojskową oraz DJ-a, ale był całkiem inny niż teraz – śmieje się rozmówczyni - Był fotograf, nie było kamer na taka skalę jak dziś.


Sam fotograf? Żadnej kamery, bajeranckiego filmu, z kolorowymi przejściami, podkładanymi głosami? Czy to się nam nie wydaje szare i smutne? Przecież tak kochamy atrakcje. Nasza cywilizacja przyzwyczaiła nas do ciągłych zmian i ulepszeń, zaskakujących wydarzeń, kolorowych obrazków, kuszących nasz wzrok. Również śluby i wesela często organizuje się tak, aby wywołały falę pozytywnych komentarzy, zaskoczyły gości czymś, czego jeszcze na tej ceremonii nie było. Jednak w gąszczu atrakcji może się zdarzyć, że bohaterowie dnia niepostrzeżenie zejdą nam na dalszy plan. Zapatrzeni w sztuczne ognie, zaintrygowani wymyślnymi potrawami goście czasem zapominają, dlaczego właściwie znaleźli się na weselu. A kiedyś? Co budziło emocje i chwytało za serce?

 

Był oczywiście marsz Mendelsona i sypanie wychodzącej pary ryżem i drobnymi pieniążkami na szczęście. Myślę, że jedyną i największą atrakcją miała być wtedy sama para młoda .. – podkreśla Aldona Nowak. I to wcale nie wydaje się taką szarą, pozbawioną blasku koncepcją.

Można zrobić niezły cyrk…

Nowe okoliczności rodzą nowe spojrzenie i nowe potrzeby a doświadczenie pozwala spojrzeć na ślubny i weselny chaos ze zdrowego dystansu.

 

Co bym teraz zrobiła? Po upływie takiego czasu – ograniczyłabym się jedynie do ślubu w urzędzie  a potem pojechałabym w podróż poślubną bez żadnych stresów i nerwów... Być może dobrze jest kogoś wynająć, żeby dopilnował wszystkiego? Byłoby bezstresowo. Ale po co, jeśli można zaraz po ceremonii wyjechać do ciepłych krajów, być dla siebie i nie mieć żadnych długów zaciągniętych na ślub. Myślę, że teraz jest więcej możliwości wyboru. Chociaż tak naprawdę to co było kiedyś nie różni się tak bardzo od tego, co jest dziś. No może tylko tym, że jak dziś ma się pieniądze, to można zrobić naprawdę niezły cyrk... -  podsumowuje Aldona Nowak.

 

Czy dzisiejsze okoliczności są lepsze czy gorsze? Czy dzisiaj ceremonia ta to większe przedstawienie dla gości niż kiedyś? Czy coraz bardziej liczy się forma a mniej treść? Wszystko oczywiście zależy od indywidualnych preferencji, ale trudno zaprzeczyć, że żyjemy w czasach, w których z każdej strony zachęca się nas do konsumpcji. Wszystkiego ma być dużo, kolorowo, widowiskowo. A my mamy – jako para młoda czy jako goście – konsumować z zachwytem i chcieć ciągle więcej. Coraz trudniej zachować umiar, stosować zasadę tzw. złotego środka. Zwłaszcza, jeśli dotyczy to jednego z najważniejszych dni w naszym życiu.


Porównując współczesne trudy organizacyjne z tymi sprzed 15 czy 20 lat najistotniejsze wydaje się, iż dzisiaj posiadamy wolność wyboru, nie ograniczają nas rynkowe braki, państwowe zakazy, ideologiczne absurdy. Możemy wybrać ślub i wesele pełne nowoczesnych atrakcji, możemy zorganizować wszystko w minimalistycznej formie, stawiając na tradycję i umiar. Mimo, iż ta wolność rodzi często pewien chaos i sprawia, że wobec ogromu możliwości często nie wiemy, czego chcemy, pozostaje jednak wolnością. A nie ma niczego, co mogłoby ją zastąpić.

 

Jakub Lepiorz

 

Tematyka artykułu: ślub, wesele, organizacja wesela, podział obowiązków przy organizacji wesela
Bookmark and Share
 

Banery małe

Reklama